Nic dwa razy się nie zdarza - pisała Wisława Szymborska. A jednak nie jest to do końca prawda. Wśród narzędzi marki KNIPEX się zdarza. Konstruktorzy postanowili poddać zmianom znane i lubiane ściągacze do izolacji, ale bez szaleństw z numeracją. Czyli, sięgając w sklepie po „stare” narzędzie dostajemy jego nową, zmodyfikowaną wersje. Czy te zmiany są przydatne?
KNIPEX EvoStrip 12 40 200

Konstruktorzy KNIPEX postanowili poddać zmianom znane i lubiane ściągacze do izolacji, ale bez szaleństw z numeracją. Czyli, sięgając w sklepie po „stare” narzędzie dostajemy jego nową, zmodyfikowaną wersję. 

Czy te zmiany są przydatne? Oto opinie używających ich specjalistów.

Seba

Kiedy pierwszy raz wziąłem do ręki KNIPEX EvoStrip 12 40 200, pomyślałem, że to kolejny „automatyczny” ściągacz, który w praktyce i tak będzie wymagał ciągłego poprawiania ustawień. Ale już po kilku dniach pracy okazało się, że to narzędzie naprawdę robi różnicę. Najbardziej zaskoczyło mnie to, jak dobrze radzi sobie z przewodami o skrajnie różnych przekrojach — od cieniutkich żył sterowniczych (od 0,03mm²) po solidne linki do 10 mm². Mechanizm samodopasowania działa tu wyjątkowo precyzyjnie. Nie zdarzyło mi się, żeby narzędzie uszkodziło żyłę.

Nowością jest pokrętło regulacji głębokości cięcia ostrzy. Już nie trzeba go obracać „do góry nogami” by wyregulować. Dwie strzałki pokazują pozycje zerową. Z boku głowicy widać oznaczenia – i +.

Przy cienkiej izolacji można obrócić pokrętło (trzymając ściągacz w typowej pozycji do cięcia) w kierunku minusa, a dla grubszej oczywiście w kierunku +. KNIPEX zrobił to bardzo sprytnie — pokrętło obsługuje się naturalnie kciukiem, bez zmiany chwytu. Kiedy pracuję w rękawicach albo na mrozie, doceniam, że wszystko chodzi płynnie i nie trzeba się siłować. A możliwość szybkiego powrotu do pozycji zerowej (czyli zgranie dwóch strzałek, na głowicy i na rękojeści) po prostu ułatwia życie.

Dużym plusem jest też regulacja głębokości nacinania izolacji. Ogranicznik długości to kolejny element, który w praktyce robi robotę. Przy seryjnym przygotowywaniu przewodów pod złączki czy wtyki powtarzalność jest kluczowa, a tutaj ustawiam 10 czy 12 mm i każda sztuka wychodzi identycznie. Podziałka jest czytelna, a wskazanie miejsca cięcia naprawdę pomaga, zwłaszcza przy krótkich odcinkach. Bez ogranicznika można ciąć nawet do 25 mm.

Zaskoczyło mnie też, jak dobrze działa wbudowany obcinak do miedzi i aluminium. W wielu narzędziach to tylko dodatek, który „jakoś tam tnie”, ale tutaj cięcie jest czyste i kontrolowane. Przy linkach do 10 mm² nie ma żadnego miażdżenia czy strzępienia, więc często nawet nie sięgam po boczne cęgi.

KNIPEX EvoStrip 12 40 200

Pod względem ergonomii EvoStrip wypada świetnie. Rękojeści są wygodne, dobrze leżą w dłoni, a rowek pod kciuk daje pewny chwyt. Narzędzie jest lekkie, ale solidne — nie ma wrażenia, że to plastikowa zabawka. Podwyższony kołnierz faktycznie chroni dłoń, a możliwość podpięcia smyczy zgodnej z systemem KNIPEX Tethered Tools doceni każdy, kto pracuje na wysokości.

Jeśli chodzi o trwałość, to po setkach cykli nie zauważyłem żadnych luzów ani pogorszenia pracy mechanizmu. Tworzywo wzmacniane włóknem szklanym robi swoje, a wymienne ostrza to duży plus, bo wiadomo, że w końcu każde narzędzie się zużywa.

W praktyce EvoStrip okazał się narzędziem typu „wyciągam z torby i działa”. Nie muszę niczego regulować przy zmianie przewodu, nie muszę poprawiać cięć, nie muszę się martwić o uszkodzenie żyły. Po prostu przykładam, zaciskam i gotowe. A ostrzy jeszcze nie wymieniałem!

Aby rozwiać wszelkie wątpliwości warto obejrzeć ten krótki film:

Arek

Są narzędzia, które kupujesz raz i po kilku dniach zastanawiasz się, jak w ogóle mogłeś pracować bez nich? Dla mnie takim sprzętem okazał się KNIPEX ComStrip 12-62-180. Na pierwszy rzut oka wygląda jak zwykły ściągacz do izolacji, ale kiedy zaczynasz go używać, szybko wychodzi na jaw, że ktoś naprawdę przemyślał każdy jego detal.

KNIPEX ComStrip 12-62-180

Pierwsze, co zwraca uwagę, to waga. 151 gramów to tyle co nic — po całym dniu pracy ręka nie jest zmęczona, a narzędzie nie ciąży w kieszeni. Rękojeść jest zrobiona z dwóch materiałów: przód ma profilowanie, które prowadzi palce dokładnie tam, gdzie trzeba, a tył jest miękki i gumowany, więc nawet mocniejszy docisk nie powoduje dyskomfortu. To drobiazg, ale przy setkach przewodów dziennie robi ogromną różnicę.

Największą zaletą ComStripa jest jego samonastawność. Nie trzeba kręcić żadnymi pokrętłami ani ustawiać średnicy przewodu — wsuwasz kabel, zaciskasz i gotowe. Mechanizm sam dobiera głębokość cięcia, dzięki czemu żyła pozostaje nienaruszona. Sprawdza się to zarówno przy przewodach okrągłych od 0,2 do 6 mm², jak i przy płaskich kablach PVC o szerokości do 12 mm. Bez problemu radzi sobie też z kablami T&E czy NM-B, więc w typowych instalacjach domowych obejmuje praktycznie wszystko.

Ostrza mają kształt litery V, co sprawia, że przewód jest obejmowany równomiernie. Izolacja schodzi czysto, bez spłaszczania i bez konieczności poprawiania. Jeśli noże się zużyją — można je wymienić. To samo dotyczy szczęk oraz zderzaka długości, który pozwala ustawić, ile izolacji ma zostać zdjęte. Zakres 6–12 mm w zupełności wystarcza do większości złączek i zacisków. Regulacja jest banalna: ściskasz czerwony ogranicznik, przesuwasz i gotowe.

Ciekawym i nowym elementem jest regulacja siły docisku szczęk. Czerwony suwak na górnej szczęce. Przydaje się szczególnie zimą, kiedy izolacja robi się twardsza i trzeba ją „przekonać” do współpracy. Oznaczenia plus i minus jasno pokazują kierunek regulacji, więc nie trzeba zgadywać.

W praktyce narzędzie działa bardzo płynnie. Po zdjęciu izolacji szczęki same się otwierają, co przyspiesza pracę i eliminuje irytujące odciąganie ich palcami. W ciasnych miejscach — w rozdzielnicach, puszkach, skrzynkach — ComStrip sprawdza się świetnie, bo jest kompaktowy i nie wymaga dużego zakresu ruchu. ComStrip 12-62-180 to narzędzie, które po prostu robi robotę. Jest szybki, wygodny, powtarzalny i praktycznie bezobsługowy. Jeśli ktoś pracuje z przewodami częściej niż okazjonalnie, to jest to jeden z tych zakupów, które zwracają się w postaci zaoszczędzonego czasu i mniejszej frustracji.

Jacek

Pracuję z instalacjami fotowoltaicznymi na co dzień i muszę przyznać, że Knipex ErgoStrip PV 16 95 03 SB to jedno z tych narzędzi, które naprawdę robi różnicę. Wcześniej korzystałem z klasycznego ErgoStripa, ale wersja PV jest wyraźnie dopracowana pod kątem kabli solarnych i czuje się to od pierwszego użycia.

Największa zaleta to szybkość i powtarzalność. Najbardziej doceniam regulowany ogranicznik długości. Ustawiam raz 6, 10 czy 18 mm, wkładam kabel od przodu i za każdym razem dostaję identyczny efekt. Przy dużej liczbie złączy MC4 to absolutny game changer. Zero zgadywania, zero poprawek.

Ergo Strip PV świetnie radzi sobie z kablami fotowoltaicznymi 4 i 6 mm², które są sztywniejsze niż typowe i mają podwójną izolację. Wkładam przewód w odpowiednie wgłębienie (jest ich kilka, wystarczy podnieść klapkę i wybrać właściwe), zamykam, pociągam — i gotowe. Do tego dochodzą typowe kable okrągłe NYM 3×1,5 do 5×2,5 mm², a nawet pojedyncze żyły PVC od 0,2 do 4 mm². Wszystko działa płynnie i bez uszkodzeń.

Cięcie wzdłużne — ukryta perełka. Bardzo przydatna funkcja to ostrze do cięcia wzdłużnego, schowane w bocznej części korpusu. Przy dłuższych odcinkach izolacji wystarczy naciąć kabel na odpowiednią głębokość, obrócić narzcędzie i przeciągnąć wzdłuż. Działa zaskakująco dobrze i oszczędza mnóstwo czasu.

Kształt pistoletowy jest naprawdę wygodny — ręka się nie męczy, a narzędzie dobrze leży w dłoni.

Na plus także stożkowa końcówka, która pozwalaja wejść w puszki podtynkowe i inne wąskie przestrzenie.

Wersję PV łatwo rozpoznać — jest w połowie niebieska (standardowa cała czerwona).

W środku są oznaczenia długości i prowadnice, które pomagają umieścić kable, zgodnie z ich przekrojem. Do tego dochodzi prosty obcinacz do przewodów, sprężyna rozwierająca i blokada — wszystko przemyślane i solidne.

Po kilku tygodniach pracy mogę powiedzieć jedno: warto szczególnie przy instalacjach PV, gdzie liczy się powtarzalność i brak błędów. Pracuje się szybciej, wygodniej i z większą precyzją.

LINKI do opisu produktów:

Poprzedni artykułPrzycisk wejścia natynkowy
Następny artykułLatarnia morska
Knipex
Od ponad 130 lat Knipex specjalizuje się w projektowaniu i produkcji profesjonalnych szczypiec. Wąska specjalizacja oraz konsekwentna polityka rozwijania produktów zapewniła firmie pozycję światowego lidera oraz największego producenta profesjonalnych narzędzi szczypcowych. W aktualnej ofercie firmy znajduje się ponad 1200 modeli narzędzi dla różnych zastosowań a roczna produkcja firmy to prawie 15 mln sztuk szczypiec. Są to narzędzia dla elektryków, szczypce precyzyjne do zastosowań w elektronice i telekomunikacji. Szeroką oraz dynamicznie rozwijającą się grupę produktów stanowią także narzędzia do obróbki kabli oraz montażu instalacji fotowoltaicznych (tzw. solarnych). Knipex posiada nowoczesną fabrykę o powierzchni ponad 45.000 m2 w miejscowości Wuppertal. Wszystkie etapy produkcji, począwszy od odkuwania (włącznie z wykonaniem matryc) do pakowania odbywają się w jednym zakładzie. Pozwala to w najwyższym stopniu kontrolować jakość i koordynować cały proces produkcji.