Dwie bliźniacze 355-metrowe wieże nadawcze w Liblicach w środkowych Czechach runęły w czwartek po prawie 50 latach pracy. Były to również najwyższe wieże na świecie wykorzystywane do nadawania w zakresie fal średnich.
Dwa bliźniacze, kratownicowe maszty z odciągami linowymi mierzyły po 355 metrów, co czyniło je najwyższymi konstrukcjami w Republice Czeskiej (przewyższały m.in. wieżę telewizyjną Žižkov w Pradze) czy Wieżę Eiffla. Posiadały windy serwisowe napędzane silnikami spalinowymi, a nie elektrycznymi. Dotarcie na sam szczyt zajmowało technikom około 45 minut.
Zbudowano je w latach 1972–1976 na potrzeby nadajnika fal średnich (AM) dużej mocy, skąd przez dekady transmitowano m.in. czeskie radio państwowe (Český rozhlas, stacja Dvojka na częstotliwości 639 kHz).

Przyczyny likwidacji
Regularne nadawanie na falach średnich w Czechach zostało wygaszone z końcem 2021 roku. Ze względu na ogromne koszty bieżącej konserwacji i brak uzasadnienia ekonomicznego dla utrzymywania tak potężnych masztów zapadła decyzja o ich likwidacji.
Zastosowano precyzyjne odpalenie ładunków wybuchowych (pirotechniczne podcięcie odciągów i podstawy), w wyniku czego maszty złożyły się pionowo pod własnym ciężarem.
Operacja wyburzenia została przygotowana bez wcześniejszego publicznego ogłaszania dokładnego terminu ze względów bezpieczeństwa, choć wokół wyznaczonej strefy zgromadziły się setki gapiów. Wcześniej z kratownic zdemontowano oświetlenie przeszkodowe, windy techniczne oraz kluczowy osprzęt.
Punktualnie o godzinie 11:15 pirotechnicy odpalili ładunki Semteksu. Zadaniem materiału wybuchowego było przecięcie czterech lin odciągowych od strony Pragi. Wyższe sekcje odciągów celowo pozostawiono nietknięte — dzięki temu obie konstrukcje podczas upadku przełamały się w powietrzu i złożyły na teren pola, minimalizując promień zniszczeń. Maszty runęły równocześnie z uwagi na przecinające się systemy lin odciągowych. Na czas akcji policja wstrzymała ruch na pobliskiej drodze I/12 łączącej Pragę z Kolínem.
Inżynieryjny kolos o poborze 5 MW
Zbudowane w latach 1972–1976 maszty w Liblicach były unikatowymi obiektami z punktu widzenia elektroenergetyki i techniki w.cz.:
- Promiennik pionowy: W systemach nadawczych fal średnich (AM) maszt nie pełnił roli zwykłego nośnika anten, lecz sam stanowił czynny element promieniujący.
- Izolacja podstawy: Setki ton stali spoczywały na specjalnych izolatorach dielektrycznych, separujących konstrukcję od ziemi pod napięciem w.cz. sięgającym dziesiątek kilowoltów.
- Olbrzymie zapotrzebowanie mocy: Stacja w czasach swojej świetności pracowała z mocą rzędu setek kilowatów, a łączny pobór mocy z sieci elektroenergetycznej wahał się w granicach 4–5 MW — czyli tyle, ile wynosi zapotrzebowanie na energię elektryczną małej miejscowości.
- Rozbudowany system uziemiający: Do zamknięcia obwodu wysokiej częstotliwości w gruncie wokół masztów zakopano dziesiątki kilometrów miedzianych przewodów tworzących tzw. przeciwwagę.
Sygnał emitowany z Liblic (przez lata na częstotliwości 639 kHz) był tak silny, że w bliskim sąsiedztwie stacji dawało się go odbierać na prostych odbiornikach detektorowych (kryształkowych) — bez jakiegokolwiek zewnętrznego źródła zasilania czy baterii, bezpośrednio czerpiąc energię z pola elektromagnetycznego.
Cyfryzacja wyparła analogową potęgę
Czeskie Radio publiczne wycofało się z regularnego nadawania na falach średnich z końcem 2021 roku, a komercyjne transmisje z tego obiektu wygasły w 2025 roku. Choć fale średnie charakteryzują się znakomitą propagacją przyziemną (fala ugięta bez problemu dociera w doliny i omija nierówności terenu), pasmo to przegrało z nowymi standardami pod każdym względem technicznym:
- Wąskie pasmo akustyczne i podatność na zakłócenia przemysłowe (pochodzące z przetwornic, zasilaczy impulsowych czy instalacji fotowoltaicznych).
- Brak odbiorników AM w nowoczesnych pojazdach i sprzęcie konsumenckim.
- Ekonomia i sprawność energetyczna: Jak wskazuje Marcel Procházka z CRA, cała współczesna sieć cyfrowego radia DAB+, licząca w Czechach około 50 obiektów nadawczych i pokrywająca cały kraj, pobiera łącznie znacznie mniej mocy niż jeden maszt w Liblicach.
Koszt modernizacji i zabezpieczenia antykorozyjnego obu 355-metrowych wież oszacowano na ponad 6 milionów euro. Wobec braku zastosowania komercyjnego i podmiotu chętnego do ich utrzymania, jedynym racjonalnym krokiem okazała się rozbiórka. Prace porządkowe i utylizacja setek ton stali potrwają do końca listopada.




![Eaton RMQ‑Titan Advanced Indicator [KONKURS]](https://elektrykapradnietyka.com/wp-content/uploads/2026/06/eaton_konkurs_elektryka_prad-nie-tyka-180x135.jpg)





![Czy tylko elektryczne samochody płoną? Pożary elektryków w mediach a ich rzeczywista skala [RAPORT]](https://elektrykapradnietyka.com/wp-content/uploads/2026/10/image-17-180x135.png)












